<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>

<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
	<channel>
		<title>ForumBridge.pl - Blogi</title>
		<link>http://www.forumbridge.pl/blog.php</link>
		<description>Największe brydżowe forum w polsce!</description>
		<language>pl</language>
		<lastBuildDate>Sat, 19 May 2012 02:00:31 GMT</lastBuildDate>
		<generator>vBulletin</generator>
		<ttl>60</ttl>
		<image>
			<url>http://www.forumbridge.pl/images/misc/rss.jpg</url>
			<title>ForumBridge.pl - Blogi</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/blog.php</link>
		</image>
		<item>
			<title>Popełniamy zbyt dużo błędów w obronie</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?364-Popełniamy-zbyt-dużo-błędów-w-obronie</link>
			<pubDate>Fri, 27 Apr 2012 16:42:06 GMT</pubDate>
			<description>UWAGA ! W prawym dolnym pasku, można nawigować edycję (zmniejszać, fullscreen itp.) 
Popełniamy zbyt dużo błędów w obronie - K.Martens ...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore"><font color="#b22222">UWAGA ! W prawym dolnym pasku, można nawigować edycję (zmniejszać, fullscreen itp.)</font><br />
<a href="http://www.scribd.com/doc/91543506/Pope%C5%82niamy-zbyt-du%C5%BCo-b%C5%82%C4%99dow-w-obronie-K-Martens" target="_blank">Popełniamy zbyt dużo błędów w obronie - K.Martens </a><iframe class="scribd_iframe_embed" src="http://www.scribd.com/embeds/91543506/content?start_page=1&amp;view_mode=list&amp;access_key=key-25449ouuwrbh2fktqiw1" data-auto-height="true" data-aspect-ratio="0.707514450867052" id="doc_50385" frameborder="0" height="600" scrolling="no" width="100%"></iframe></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>snetram</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?364-Popełniamy-zbyt-dużo-błędów-w-obronie</guid>
		</item>
		<item>
			<title>II etap Kadry JM i Juniorek - krótkie wspomnienie operatora</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?363-II-etap-Kadry-JM-i-Juniorek-krótkie-wspomnienie-operatora</link>
			<pubDate>Fri, 13 Apr 2012 15:57:58 GMT</pubDate>
			<description>Tomek Jochymski pytał na forum po co komu był potrzebny przekaz BBO z grębiszewskich rozgrywek. Pytanie zasadne, ale parę argumentów za sensownością...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Tomek Jochymski pytał na forum po co komu był potrzebny przekaz BBO z grębiszewskich rozgrywek. Pytanie zasadne, ale parę argumentów za sensownością nadawania uda się znaleźć. Kilka słabości tego pomysłu (czy też wykonania) również, ale o tym nieco niżej.<br />
<br />
Po pierwsze - jest to spory materiał do analizy dla trenerów i opiekunów, a także dla samych zawodników (wiem, że niektórzy zawodnicy oglądali już zapis komentarzy swoich zagrań, a inni pewnie niedługo to zrobią). I analiza ta może być zdecydowanie bardziej efektywna niż oglądanie gry przy stoliku - widać wszystkie 4 ręce, GIB itd.<br />
<br />
Po drugie, może nawet ważniejsze - jednym z celów takich rozgrywek jest sprawdzenie zawodników w rywalizacji w warunkach gry możliwie zbliżonych do tych, jakie zastać oni mogą na imprezie docelowej. Poziom umiejętności graczy nie odbiegał zbytnio od poziomu potencjalnej opozycji na zawodach międzynarodowych w kategorii juniorów młodszych i juniorek. Była nawet pewna różnorodność systemów (jedna para grała lepszym młodszym, jedna SAYCem, kilka słabym bez atu itd.). O dystans zadbano chyba aż nadto - niby tylko trzy dni, ale za to jednego dnia 70 rozdań, a innego 56 i test, a o 9:00 trzeba być już po śniadaniu. Zwykle z zawodów mistrzowskich jest też przekaz BBO - był i tutaj.<br />
I jak to wypadło?<br />
<br />
Vugrafowałem przynajmniej raz wszystkie pary oprócz Merynda-Picheta i Witkowski-Kaźmierczak. I u nikogo nie zauważyłem jakiegoś wyraźnego stremowania tym, że są w &quot;telewizji&quot;. Natomiast u prawie wszystkich dało się zauważyć, ponadprzeciętne moim zdaniem, rozprężenie, a nawet podekscytowanie. Na TOPach w Przypkach w trakcie trwania rundy niemal wszyscy traktowali mnie, operatora przekazu, jak powietrze; i w drugą stronę - starałem się możliwie minimalnie ingerować w ich grę. I tak powinno to się odbywać, moim zdaniem. Tymczasem na kadrze niemal wszyscy traktowali mnie jako kibica, z którym zawsze można pogadać jak akurat nie jest ich kolej zagrania, a do tego ma fajne &quot;zabawki&quot; - komputer z rozkładami, wynikami, podglądem na drugi stół, komentarzami w brydżramie et cetera (nie mylić z Krzysztofem Ceterą - jednym z uczestników kadry). W dodatku bardzo często od wielu zawodników padały w moim kierunku pytania typu:<br />
!d ilu mamy kibiców?<br />
!d jak ocenili moje 3!s?<br />
!d dało się wygrać?<br />
!d zobacz, czy kibicuje mój tata?<br />
!d kto komentuje?<br />
!d co powiedzieli o mojej rozgrywce?<br />
!d czy ktoś pochwalił moje zagranie?<br />
Wydaje mi się, że często takie oderwania miały wpływ na jakość dalszej gry i należałoby młodych zawodników tego oduczyć.<br />
<br />
<div style="text-align: center;">***</div><br />
Przy robieniu przekazu, oprócz kilkania w zapowiedzi i zagrane karty, staram się, w miarę możliwości czasowych i sprzyjających okoliczności, opisywać rzeczy, których bez tego kibic oglądający przekaz w brydżramie nie ma szans zobaczyć ani domyślić się, że były. Mam tu na myśli np. cytowanie zawodników, opisywanie ich zachowań (np. rozgrywajacy przegląda kartę konwencyjną przeciwników, N i E dyskutują głośno o poprzednim rozdaniu) czy próba oddania atmosfery panującej przy stole (np. wszyscy siedzą w skupieniu, gra jest bardzo wolna). Wydaje mi się, że fakty te zwiększają atrakcyjność przekazu, a czasem także wpływają na ocenę zawodników.<br />
<br />
Zdarzyło się jednak rozdanie, gdzie celowo (zostałem też o to poproszony przez grającego, ale i ja sam tak postanowiłem) nie napisałem co się faktycznie wydarzyło przy stole. Dzięki temu w świat poszło ładne zagranie, którego w rzeczywistości nie było, choć żadnego misklika nie popełniłem.<br />
Wszyscy bohaterowie zostaną przedstawieni z użyciem rodzaju męskiego, choć - uchylę rąbka tajemnicy - była wśród nich co najmniej jedna dziewczyna.<br />
<br />
<img src="http://www.forumbridge.pl/attachment.php?attachmentid=2705&amp;d=1334329129&amp;thumb=1" border="0" alt="Nazwa:  Nowy obraz (2).JPG
Wyświetleń: 2
Rozmiar:  13.5 KB" class="thumbnail" style="float:CONFIG" /><br />
<br />
!W !E<br />
!1h !1s<br />
!4s !pas<br />
<br />
Po nieskomplikowanej licytacji S zawistował dość naturalnie w !hD.<br />
Oczywiście cudów nie ma, rozgrywający ze względu na niekorzystny podział kierów swój kontrakt przegrał, ale emocje były.<br />
Najpierw, zgodnie z zaleceniami E przystąpił do opracowania planu rozgrywki jeszcze przed dołożeniem pierwszej karty z dziadka. Trwało dobre 2 minuty zanim zadysponował ze stołu asa, który chwilę później został przebity i cały plan wziął w łeb.<br />
<br />
Pierwsza lewa zmęczyła wszystkich, więc dalej mogły się dziać różne dziwne rzeczy.<br />
<br />
Teraz odwrót w atu spod króla, wzięty przez S asem i celny nawrót w ten kolor (dobrze, że nie w kiera do kolejnej przebitki). Potem nastąpiło odepchnięcie się karem i kolejny namysł rozgrywającego jeszcze dłuższy niż ten w pierwszej lewie. Komentatorzy rozważają dalsze możliwe przebiegi rozgrywki.<br />
<br />
trad: [...]<i>needs guess &#9827; to be -1</i> [potrzebuje trafić trefla żeby być bez 1*]<br />
<br />
Rzeczywiście na to wygląda. E ponownie układa jakiś plan rozgrywki, już dość długo, kiedy przerywa mu komunikat przeciwnika, że to on wziął ostatnią lewę (w stole) :) Znowu cały plan wziął w łeb, ale gra przyspieszyła, bo po chwili nastąpiło zagranie !c10 do !cK i juz wydawało się, że będzie -2. Ale gramy dalej - karo przebite, as kier, kier przebity, karo przebite (w tym momencie jak N i S dorzucili po figurze rozgrywający wyraził swoje zdziwienie i niedowierzanie - na razie nikt nie wiedział czemu) i kier przebity ostatnim atutem jaki pozostał w grze (od N ponownie trefl).<br />
Powstała 3kartowa końcówka:<br />
<br />
!!dK<br />
!!cDx<br />
!hx<br />
!d----!!!d10x<br />
!cAW!!!cx<br />
<br />
W tym momencie zmęczony już wyraźnie E położył na stole !d10 i zadeklarował! Że gra dobre kara (???) i ostatnią lewę bierze !cA.<br />
N, S i ja (myśl - coś s[MOD]łem, widocznie N wyrzucił wcześniej karo, a ja widziałem trefla) byliśmy w ciężkim szoku i trwalo ze ćwierć minuty zanim N zdołał powiedzieć <i>ale ja mam jeszcze króla karo</i> (S i ja odetchnęliśmy z ulgą). Obyło się nawet bez sędziego, bo zawodnicy sami orzekli, że skoro zagrane zostało karo to N zostaje wpuszczony na wyjście spod damy trefl. Choć ja bym sie kłócił, bo wyraźnie oderwany od rozdania E spokojnie może do tego kara dołożyć trefla. No ale ja tam tylko klikam, a może nawet to wynikało z treści deklaracji, że jednak kier (?) - nie pamiętam dokładnie.<br />
Wszyscy przy stole zaczynają pokładać się ze śmiechu, a tymczasem trybuny szaleją::brawo::brawo:<br />
<br />
gulczynek: <i>wd</i> /well done - dobra robota*/<br />
trad: <i>I was wrong, [imię - zachowajmy anonimowość] has found the way to be -1 without guessing clubs</i> /nie miałem racji, znalazł drogę żeby być bez jednej bez trafiania trefli*/<br />
<br />
I wraz ze wszystkimi kibicami, do chwili kiedy to czytają, żyją w nieświadomości ;)<br />
<br />
<div style="text-align: center;">***</div><br />
I na koniec ciekawostka.<br />
<br />
Znany z częstego komentowania w brydżramie Amerykanin Henry Bethe (nick z BBO: HenryB) okazał się być synem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Hans_Bethe" target="_blank">Hansa Bethe(go?)</a> - znanego fizyka jądrowego, laureata nagrody nobla z 1967 roku. Odkrył to TRad podczas jednego z nudniejszych rozdań pytając o to Henry'ego na publicznym czacie. Świat jest mały, jak sam potem skomentował.<br />
<br />
<font size="1">* tłumaczenie moje na potrzeby forum</font></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>paszym</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?363-II-etap-Kadry-JM-i-Juniorek-krótkie-wspomnienie-operatora</guid>
		</item>
		<item>
			<title>26 sierpnia 2010 r.</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?361-26-sierpnia-2010-r.</link>
			<pubDate>Mon, 09 Apr 2012 13:28:24 GMT</pubDate>
			<description><![CDATA[Jakiś fragment... 
 
&#8211; Na pewno nie chcesz ze mną jechać? &#8211; zapytała Apolonia, kiedy już wróciła po szybkim prysznicu i wdziewała na siebie coś...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore"><i>Jakiś fragment...</i><br />
<br />
&#8211; Na pewno nie chcesz ze mną jechać? &#8211; zapytała Apolonia, kiedy już wróciła po szybkim prysznicu i wdziewała na siebie coś odpowiedniego na wyjście do ludzi. &#8211; O dobrze, że dałeś kotom, ale na dzisiaj im wystarczy, mało tutaj biegają i trochę się chyba zaokrągliły?<br />
<br />
&#8211; Nie Polcia, zostanę. Szczerze, to po co ci jestem potrzebny. Tutaj pobawię się z kotami, może je wezmę na trochę do ogrodu. A potem zrobię sobie przebieżkę. Rano dzisiaj nie biegałem, to jak trochę upał zelżeje, wybiorę się parę kilometrów plażą w kierunku Łeby. Wilki tu nie grasują, dasz sobie sama radę. A z kim będziesz tam grała? Jak ty się właściwie umówiłaś?  &#8211; zainteresował się nagle z policyjną podejrzliwością.<br />
<br />
&#8211; No możesz być troszeczkę zazdrosny, ale&#8230; &#8211; i przytuliła się do niego  nie masz o co &#8211; szepnęła mu do ucha. &#8211; Prawdopodobnie będę grała z kobietą.  Zadzwoniłam na numer podany na ich stronie. Zgłosiła się jakaś Monika. Jest sekretarzem. Była trochę zdziwiona, ale zapraszała na turniej i zadeklarowała, że jak mam ochotę, to razem zagramy, bo jej partnerka  akurat wyjechała. Turniej nie będzie duży. Podobno przychodzi koło osiemnastu par, ale latem trochę mniej. Tyle, że grają trzydzieści rozdań. Wrócić powinnam koło dwudziestej drugiej.<br />
<br />
&#8211; To będę trochę zazdrosny, ale lepiej już jedź. Nie wiadomo, czy łatwo tam trafisz, a szesnasta się zbliża. Przy okazji, nie zapomnij zatankować, bo może to dziwne, ale twój samochód potrzebuje benzyny, żeby jeździć.<br />
<br />
&#8211; Obuz &#8211; skomentowała żarcik partnera dziewczyna. &#8211; Raz mi się zdarzyło i musisz tak ciągle wypominać? <br />
<br />
&#8211; Zdarzyć, to się czasem zdarzy każdemu, ale rzadko kto wzywa wtedy pomoc drogową &#8211; nie odpuścił Irek.<br />
<br />
Drobne piąstki zaczęły wybijać rytm, traktując plecy aspiranta niczym perkusista werbel. <br />
<br />
&#8211; Przestań. Już dobrze. Poddaję się, bo mnie łaskoczesz. Ja tylko życzliwie przypominam, że czas zatankować. Jutro mamy w planie wyjazd na łebskie wydmy, a to kawałek drogi.  Jedź już kochanie.<br />
<br />
Miał chłop rację. Nie było się o co gniewać. Złapała torebkę, pogłaskała Neri i już jej nie było. Samochód trzymała na placyku między domkami. Stał samotnie, na szczęście w połowie osłonięty cieniem włoskiego orzecha. Zerknęła na opony. Bez niespodzianek, są cztery i wypełnione powietrzem. Silnik zaskoczył z miłym mruczeniem. Żabcia trochę się stęskniła. Wczoraj jej nie ruszali. <br />
<br />
Drogi do Słupska były dwie. Monika sugerowała, żeby jechała w Objeździe prosto na Gąbino, bo na usteckiej trasie może być tłoczniej. Apolonia lepiej znała trasę przez Bydlino, tak zalecał wujek Google, i tak przyjechali do Rowów. Ale może warto posłuchać miejscowych. Bez przeszkód dotarła do słupskich rogatek. Tutaj miała jechać prosto, przejechać na wprost przez plastikowe rondo, dojechać do świateł, a wtedy skręcić w prawo i jechać prosto, aż po prawej stronie zobaczy hotel. W mieście było trochę tłoczniej, choć w porównaniu z wrocławskimi korkami, to luz blues. Ulica obsadzona starymi  drzewami, lekko zbiegała w dół, w kierunku centrum, bo cały Słupsk leżał w dolinie. Po lewej stronie wypiętrzyło się zbocze z ładnie przyciętą trawą, gdzieniegdzie obsadzone dorodnymi kasztanowcami, a na wzgórzu widać było sporo różnych drzew. Za chwilę minęła szerokie wygodne schody. Może to był jakiś park miejski. <br />
<br />
&#8211; Źźźź. Ta drobna chwila zauroczenia zielenią mogła mieć gorsze konsekwencje, niż palenie gum. Facet wlokący się przed nią czerwonym polonezem zapomniał chyba wrzucić kierunkowskaz. Ni stąd ni zowąd przyhamował i zaczął wykręcać na placyk przed kościołem. A skąd ona wrocławianka miała wiedzieć, ze zjazd do kościoła jest akurat z tej strony. Na szczęście miała i refleks i hamulce. No i z tyłu było pusto. Z trochę podniesioną adrenaliną ruszyła dalej i zobaczyła coś, czego sobie wcześniej nie umiała wyobrazić. Plastikowe rondo stanęło na jej drodze w całej swojej okazałości, a właściwie mizerności. Tworzyły je trzy podłużne kształtki w biało-czerwone skośne paski, związane w trójkąt równoboczny, stojące na środku skrzyżowania. Tir jadący z przeciwka wzbudził podmuch powietrza, konstrukcja uniosła się trochę do góry, a potem opadła niewzruszenie mniej więcej na to samo miejsce. A więc nie pomyliła drogi. Dalej już było łatwo. Na światłach w prawo. Stojąc na kolejnych światłach spojrzała na wyrosły po prawej stronie Zamek Książąt Pomorskich. Przyjadą tu z Irkiem popatrzeć na portrety Witkacego, może w przyszłym tygodniu? Zielone. Trafiła teraz na jakąś zieloną falę, bo bez przeszkód mijała kolejne  światła, jedne, drugie, trzecie. Miasto trochę odpuściło. Jakiś zakład przemysłowy po prawej, domki, magazyny i już przejechała cel podróży, bo zbyt późno zobaczyła szyld hotelu umieszczony na budynku stojącym w oddaleniu od ulicy, którą jechała. Na szczęście za chwilę było kolejne rondo, tym razem zupełnie zwyczajne, gdzie bezboleśnie dało radę zawrócić. Zaparkowała intuicyjnie na parkingu przed hotelowym płotem. Stało tu już parę samochodów. Brama wjazdowa na plac przy hotelu była otwarta, ale przegrodzona ruchomym szlabanem, a w budce stojącej obok płotu widać było sylwetkę parkingowego, być może i ochroniarza w jednej osobie. Spojrzała na zegarek. Za dwadzieścia piąta. Dobry czas, w sam raz aby zdążyć na turniej. Zatankuje wracając. Zamknęła samochód i ruszyła do hotelu. Ruchome drzwi zareagowały na jej obecność i otworzyły się gościnnie. <br />
<br />
&#8211; Dzień dobry &#8211; powiedziała do recepcjonistki.<br />
&#8211; Dzień dobry &#8211; odpowiedziała młoda brunetka. &#8211; Czym możemy pani służyć? Jaki pokój pani sobie życzy? Czy ma pani rezerwację? &#8211; z uśmiechem kontynuowała profesjonalną obsługę.<br />
   &#8211; Nie potrzebuję pokoju. Jestem na wczasach w Rowach. &#8211; Pola wyprowadziła ją z błędu.<br />
&#8211; A to w takim razie, jak mogę pani pomóc? Szuka może pani kogoś? &#8211; nie dała się zbić z tropu recepcjonistka.<br />
 &#8211; Podobno grają tu w brydża. &#8211; wreszcie sprecyzowała swój cel przybycia. &#8211; Może mi pani powiedzieć czy dobrze trafiłam?<br />
&#8211; A, pani na brydża. Tak, grają, w restauracji. Ale pani chyba pierwszy raz. No tak, mówiła pani, że na wczasach. Grają dwa razy w tygodniu, w poniedziałki i czwartki. Proszę prosto i potem na prawo. Korytarzem i po schodach. Tu blisko, za zakrętem. Na razie jest parę osób. &#8211; I już straciwszy zainteresowanie dla nie gościa, opadła na swój fotel za kontuarem.<br />
<br />
Poruszając się zgodnie ze wskazówkami Apolonia dotarła do restauracji. Sala była duża, przedzielona w połowie rzędem filarów. Po lewej stronie w głębi widać było oświetlony bufet, przy którym stały dwie osoby, a tuż obok przy stoliku siedziało jakieś towarzystwo i jadło zupę. Stołów ogólnie chyba było z trzydzieści, te przed filarami nakryte obrusami, te za filarami lśniące odkrytym fornirem. Przy jednym z takich nienakrytych stołów zgromadziła się grupka osób z zainteresowaniem wpatrzona w to, co się na tym stole działo. Część z nich siedziała i uderzała zamaszyście kartami w stół, bo grali niewątpliwie w jakąś karcianą grę. Inni stali lub siedzieli dookoła, ale wszyscy byli bardzo zainteresowani tym co się działo. Komentarze i dowcipy, choć mało dla niej zrozumiałe, były momentami zbyt głośne. Tak, to pewnie brydżyści, ale póki co, w brydża raczej nie grają. <br />
<br />
Z pewną nieśmiałością podeszła do stołu, gdzie właśnie sympatyczna staruszka, oj chyba już po osiemdziesiątce, z mozołem rozdawała karty pomiędzy pięciu graczy. <br />
<br />
- Dzień dobry &#8211; rzuciła powitanie w przestrzeń.<br />
- Dzień dobry &#8211; parę głosów odpowiedziało, ale nikt specjalnie nie zainteresował się jej osobą. No może parę męskich oczu z przyjemnością zawiesiło oko na jej sylwetce, ale tylko na chwilę, bo za moment wszyscy znów wgapili się w stół.<br />
<br />
Każdy z graczy dostał po sześć kart, w rzutach po dwie. Co to za gra? Poker to nie był, bo tam dają po pięć. Tyle wiedziała. <br />
&#8211; Benek schodzisz &#8211; Babcia ponagliła kogoś. <br />
&#8211; Wiem. Myślę. &#8211; powiedział siedzący po jej lewej stronie facet, a potem zagrał siódemką pik. Następny, dojrzały mężczyzna bliżej siedemdziesiątki, dołożył siódemkę trefl. Kolejny, tak na oko pięćdziesięciolatek, waleta karo. Rumiany i pucułowaty młodzian trójkę kier, a ostatnia w kółku babcia, 4 trefl. <br />
<br />
Każdy z graczy, trzymał zagraną kartę odkrytą przed sobą na stole, ale ładu w tym nie dostrzegała żadnego. Kiedy usiłowała cokolwiek zrozumieć z prawideł gry, nagle okazało się, że poszło już drugie kółko, przy czym wywiązała się kłótnia, że ktoś miał młodszą, a jej nie dodał. Potem babcia wyjęła jockera, co zostało skomentowane, no Ola ma już jockera trzeci raz i za chwilę okazało się, że owa babcia Ola wygrała, mimo, że została z piątką trefl. Pani Aleksandra zgarnęła kupkę kart tasując je raczej symbolicznie, bo powykręcanym przez reumatyzm palcami lepiej się chyba nie dało.<br />
<br />
&#8211; Daj Oleńka, ja ci potasuję. &#8211; Kobieta, stojąca za zwyciężczynią wyjęła jej talię z rąk i paroma zdecydowanymi ruchami przemieszała karty. &#8211; Rozdam też, co się będziesz męczyć.<br />
  <br />
&#8211; A ja chyba zacznę przyjmować zapisy. &#8211; przywołał się do obowiązku jeden z kibiców. Był to żwawy staruszek, też chyba po siedemdziesiątce, schludnie ubrany z grzywą siwych włosów starannie zaczesanych do tyłu. Wstał z krzesła i przeszedł do pierwszego w rzędzie stołu, tuż obok okienka zmywalni. Na stole leżał brązowy męski neseser, skrzynka zawierająca pudełka z kartami i skrzynka z biding-boxami. Jakoś wczesnej tego nie zauważyła. Tak, dziwaczna gra skupiała uwagę wszystkich. Teraz paru kibiców wypadło z kręgu i przemieściło się w kierunku sędziowskiego stołu.<br />
<br />
&#8211; Panie Zdzisiu, proszę mnie zapisać z Andrzejem, zapłacimy jak przyjdzie &#8211; mówił jeden.<br />
&#8211; Panie Zdzisiu, a ja jestem wolny, jakby ktoś był wolny, to chętnie zagram &#8211; mówił inny.<br />
&#8211; Zdzichu, zapisz mnie z Bogusiem &#8211; krzyknął jeden z zaangażowanych w grę, nawet nie wstając ze swego miejsca.<br />
<br />
&#8211; Spokojnie, to nie piekarnia. Muszę się przygotować. Poczekajcie chwilę. &#8211; odpowiedział tym bardziej niecierpliwym pan Zdzisław. Zajął miejsce przy stole, otworzył neseserek i odchylił klapę. W środku panował idealny porządek. Widać było parę długopisów, jakieś kartki posegregowane w przezroczystych koszulkach, zieloną książeczkę z przepisami gry w brydża, a nawet gruszkę i dwie śliwki. Petenci czekali spokojnie widać przyzwyczajeni do odgrywanego rytuału. Długopisy zostały wyjęte, wybrana kartka do zapisów chętnych, a gruszka i śliwki odłożone na bok, aby też czekały na swoją kolejkę. <br />
<br />
&#8211; Słucham, to kogo mam zapisać? &#8211; Sędzia zgłosił gotowość przyjmowania zgłoszeń. <br />
<br />
Zapisy poszły sprawnie i za moment znów zrobiło się pusto, bo gracze wrócili do kibicowania, albo gdzieś się rozeszli, może do bufetu, może na papierosa. Teraz była dogodna chwila. Podeszła do sędziego, który był zajęty pedantycznym ustawianiem słupków z otrzymanych monet. Osobno pięćdziesięciogroszówki, osobno złotówki, dwuzłotówki i piątki. Banknoty też leżały na stosach, każdy nominał osobno. Chyba to jakiś emerytowany księgowy, pomyślała.<br />
<br />
&#8211; Dzień dobry. Czy jest już pani Monika? Jestem z Wrocławia, umówiłam się z nią telefonicznie &#8211; zagaiła Apolonia.<br />
&#8211; A dzień dobry. Monika, jakaś pani do ciebie &#8211; w kierunku grupy graczy krzyknął zapytany.<br />
Z kółka kibiców oderwała się postać kobiety, która poprzednio tasowała karty staruszce i podeszła do Apolonii.<br />
<br />
&#8211; Witaj! Pewnie jesteś Apolonia? A ja Monika. To ze mną rozmawiałaś przez telefon. Przepraszam, powinnam się domyśleć, że obca dziewczyna w naszym towarzystwie, to powinnaś być ty. Ale pomagałam trochę Oli, a ogórek jest taki wciągający. To co gramy? &#8211; i nie słysząc sprzeciwu zwróciła się do kolegi &#8211; Zapisz nas Zdzisiu, mamy dzisiaj gościa z Wrocławia, a Kania wyjechała na wczasy, to sobie zagramy.<br />
<br />
&#8211; Płacimy po 12 złotych, takie są u nas stawki. &#8211; to już było skierowane do niej &#8211; Podaj tylko swoje nazwisko i chodź, to pogadamy chwilę, jak gramy.  <br />
<br />
Monika była chyba z dychę od niej starsza, ale pełna energii i zdecydowania. Przeszły  do sali obok i przez dziesięć minut ustalały szczegóły systemu. Ogólnie Wspólny Język z paroma bajerami. Kiedy sędzia Zdzisiu krzyknął &#8211; Zaczynamy! &#8211; były gotowe na wszystko. <br />
<br />
Usiadły na pierwszym wolnym stole, taki tu mieli system. Nie było losowania pozycji startowych, do czego przyzwyczaiła się we Wrocławiu. Monika wyjaśniła jej, że gra u nich sporo starszych osób z problemami ruchowymi i praktycznie one obstawiają zawsze pozycje stacjonarne.  Jest Bolo na wózku, jest Benek o kuli, jest Oleńka, a Józik też ma czasem kłopoty. Pierwszą rundę zaczęły na tegoż Bola. Zebrało się trzynaście par. Grać mieli 30 rozdań, po trzy w rundzie. Sędzia rozłożył na stołach drogowskazy, karty tasowali sami, a po rozegraniu rozdań, trzeba było zapisać składy trzech rąk. W czasie turnieju czas szybko płynie. Na rozdanie jest siedem minut, a pedantyczny pan Zdzisław wyjątkowo pilnował czasu. Kiedy usiadły na Aleksandrę (babcię Olę), której partnerował jakiś Albin, i gra nieco się przeciągnęła, już dwie minuty przed końcem rundy stał przy ich stole i sugerował nałożenie kar czasowych. Jakoś przyspieszyli i bez kary się obyło, ale Apolonia nie czuła się z tym dobrze. Nie przejmuj się, sędzia taki musi być, tłumaczyła jej Monika. Ja też sędziuję i też pilnuję czasu, inaczej byśmy tu siedzieli do północy. A jak jeszcze ktoś chce iść na fajkę, to po prostu tragedia. Grało się sympatycznie, choć bez fajerwerków. Miały jednak inne przyzwyczajenia i obie widziały, że raczej będą pod kreską. <br />
<br />
&#8211; A co to za dziwna gra: ogórek? &#8211; zapytała Apolonia, gdy trafiły na pauzę i miały chwilę czasu dla siebie. <br />
&#8211; Nie znasz ogórka?  &#8211; zdziwiła się z kolei Monika. Gra jest prymitywna i bardzo szybka. Ma swoje odmiany. U nas gra się talią 52 karty + jocker. Jak nie ma w talii jockera, zastępuje go dwójka trefl. Rozdaje się po dwie karty, sześć dla każdego.<br />
&#8211; Tyle to widziałam, ale nie rozumiem co dalej.<br />
&#8211; Wychodzi pierwszy przed rozdającym, ostatnim zwycięzcą. Każdy kolejny gracz musi przebić (dołożyć kartę równą lub wyższą), a jeśli nie ma ochoty, dokłada najniższą posiadaną. W następnej lewie wychodzi ten, który się utrzymał przy lewie. I tak sześć razy. Wygrywa ten, który ma najmłodszą kartę i teraz kolory już się liczą. To szybka gra. Kiedyś, kiedy naszym prezesem był Heniu Wolny, on też w nią grał. Takie urozmaicenie. Uczy liczenia blotek. Inny nasz kolega, też już nieżyjący Heniu Bąk uważał, że znakomitym uzupełnieniem treningu brydżowego są kierki. Ale kierki wymagają więcej czasu. A w ogórku partia trwa 2 minuty i każdy widzi efekty. Na przykład nasza babcia Aleksandra specjalnie przychodzi godzinę przed turniejem, żeby sobie w tego ogórka pograć. Na turnieju gadanie nie jest raczej zalecane. A przy ogórku wszystkie chwyty dozwolone. To gra dosyć towarzyska, a jednocześnie ma trochę z pokera. Możesz udawać, że masz mocną kartę i nikt ci nie zarzuci oszustwa. Taka gra pozorów. Są tacy, którzy grają, są tacy którzy tylko kibicują, ale wszyscy świetnie się bawią.<br />
<br />
Turniej dobiegał końca. Na ostatnim stole grały na pucułowatego amorka z równie młodym partnerem. Pola myślała, że chociaż na tym stole  osiągną jakiś przyzwoity wynik, ale okazało się, że były to płonne nadzieje. Dwa młode wilczki rozszarpały ich na surowo. Dwa gole i jedna średnia zasiliły ich konto. <br />
<br />
&#8211; Nie miej takiej smutnej miny &#8211; próbowała ją pocieszyć Monika. &#8211; Chłopaki umieją grać. Jeden z nich to mistrz Europy do lat 20. Sukcesu nie odniosłyśmy, ale takie jest życie brydżysty. Zawsze jest jakiś następny turniej do wygrania &#8211; spuentowała ich dzisiejszy występ. <br />
Podziękowały sobie uściskiem dłoni. Umówiły się na za tydzień. Może będzie lepiej. Okazało się, że końcowe wyniki będą dopiero jutro. Pan Zdzisław maksował protokoły ręcznie i potem pracowicie dodawał słupki. <br />
<br />
Kto tak jeszcze liczy? <br />
<br />
Można było do niego zadzwonić jutro po dziesiątej. Pola zanotowała numer i razem z grupą nowych znajomych udała się na parking. W powietrzu krzyżowały się rozmowy na temat trudnego do licytacji szlema pikowego. Zagrały go dwie pary. Pola na szczęście trafiła na tę kartę na pauzie, bo też by go pewnie nie wylicytowała. <br />
<br />
Żaba czekała. Zapłon, światła, kierunkowskaz, prosto, trzy razy światła i w lewo, prosto, także przez plastikowe rondo, prosto, już jestem za miastem więc trochę więcej gazu. Samochód jechał prawie sam. Ona myślami błądziła przy niektórych dzisiejszych rozdaniach, szczególnie tych mniej udanych. Kiedy skręcała w Gąbinie w lewo, uświadomiła sobie, że oczywiście nie zatankowała, a wskazówka poziomu paliwa już jakiś czas temu przekroczyła czerwoną ostrzegawczą linię. Ireneusz nie będzie zachwycony. Ale nie miała siły wracać do miasta. Jakoś sobie poradzą.<br />
<br />
Już zmierzchało, kiedy tablica Rowy mignęła po jej prawej stronie.  Zaraz będzie się mogła położyć do łóżka, Aaa &#8211; ziewnęła. Ostatkiem sił skręciła na parking, ustawiła samochód, zamknęła drzwi i &#8230;<br />
<br />
Osiedle domków było już częściowo opustoszałe. O tej porze powinna panować na nim cisza i spokój. Tymczasem z sąsiedniej posesji dobiegał gwar dyskusji, paliła się jakaś lampa oraz dobiegały dziwne zgrzyty.. Co tam się mogło stać? Podeszła niepewna, co ma robić, ale usłyszała głos Irka i to dodało jej odwagi. No nie! Prawie nie wierzyła własnym oczom. Wyczyny tego małego diabełka od sąsiadów, poważnie zachwiały jej  pragnieniem macierzyństwa. Kiedy myślała o sobie jako o matce, i o swoim potomku, oczami wyobraźni widziała słodką dziewczynkę, której będzie czesać włosy i prowadzić za rękę na spacer po parku. A jeśli poczną Zyzia?<br />
<br />
A Zygmuś, pociecha państwa Rokitów, aktualnie tkwił w płocie z głową uwięzioną pomiędzy dwoma prętami balustrady otaczającej dom obok pensjonatu. Taki ciekawy przypadek. Włożyć głowę dał radę, ale wyjąć już nie. Stało się to jakieś pół godziny temu. Wymknął się ze swojego pokoju w piżamie na podwórko, kiedy rodzice oglądali coś w telewizji. Znalazł go pan Antoni. Wszelkie próby delikatnego uwolnienia chłopaka nie przyniosły rezultatu. Od słów panowie przeszli do czynów. Małego owinięto kocem. Mamusia trzymała go za rękę. Irek na zmianę z panem Antonim piłowali pręt będący przeszkodą na drodze do wolności. Stąd te tajemnicze zgrzyty. Jeszcze parę pociągnięć piłką do metalu i można było podjąć kolejną próbę. Irek złapał końcówkę pręta i odgiął go z całej siły, był to centymetr, może dwa, ale to wystarczyło, żeby wydobyć głowę Zyzia z metalowej pułapki.<br />
Zgromadzenie zaczęło się powoli rozchodzić. Państwo Rokitka tuląc w objęciach swoje trudne szczęście, pan Antoni z przenośnym reflektorem pod pachą, a Irek trzymając za rękę  narzeczoną.<br />
<br />
Piętnaście minut później, już układali się do snu. <br />
&#8211; Zatankowałaś do pełna &#8211; pro forma zapytał Ireneusz. <br />
&#8211; Niestety, nie. Kompletnie zapomniałam, ale pomyślę o tym jutro. Dzisiaj nie mam już na nic siły. Dobranoc kochanie &#8211; odpowiedziała dziewczyna i odpłynęła w sen, zostawiając go samego z kolejnym problemem do rozwiązania. <br />
&#8211; I to ma być urlop? &#8211; wygłosił swoją kwestię, ale słuchał go tylko sufit, bo koty też już dawno posnęły na swoich posłaniach.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>Isia</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?361-26-sierpnia-2010-r.</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Ja baranek</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?360-Ja-baranek</link>
			<pubDate>Sat, 07 Apr 2012 10:08:53 GMT</pubDate>
			<description>Dla wszystkich moich przyjaciół (i nieprzyjaciół), dla tych (i nie tylko) , dla których przyjaźń, bezinteresowność i empatia, to wartości a nie puste...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Dla wszystkich moich przyjaciół (i nieprzyjaciół), dla tych (i nie tylko) , dla których <span style="font-family: Book Antiqua"><font size="4">przyjaźń, bezinteresowność i empatia,</font></span> to wartości a nie puste słowa, z najserdeczniejszymi życzeniami z okazji <br />
<div style="text-align: center;"><font color="#00FF00">Świąt  Wielkiej Nocy</font></div><br />
<br />
<br />

<object class="restrain" type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="385" data="//www.youtube.com/v/YrLk4vdY28Q?version=3&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xcfcfcf&amp;feature=player_embedded">
	<param name="movie" value="//www.youtube.com/v/YrLk4vdY28Q?version=3&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xcfcfcf&amp;feature=player_embedded" />
	<param name="wmode" value="direct" />
	<param name="allowfullscreen" value="true" />
	<!--[if IE 6]>
	<embed width="640" height="385" type="application/x-shockwave-flash" src="//www.youtube.com/v/YrLk4vdY28Q?version=3&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xcfcfcf&amp;feature=player_embedded" allowfullscreen="true" />
	<![endif]--></object>
 </blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>andrzej43</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?360-Ja-baranek</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Łańcuszek i koszulka</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?359-Łańcuszek-i-koszulka</link>
			<pubDate>Mon, 02 Apr 2012 14:29:42 GMT</pubDate>
			<description><![CDATA[Dwa czy trzy miesiące temu na stronie http://topy.forumbridge.pl/ przeczytałam zakładkę Aukcje Charytatywne &#8211; Fanty, a w niej tekst: 
W zeszłym roku,...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Dwa czy trzy miesiące temu na stronie <a href="http://topy.forumbridge.pl/" target="_blank">http://topy.forumbridge.pl/</a> przeczytałam zakładkę Aukcje Charytatywne &#8211; Fanty, a w niej tekst:<br />
<i>W zeszłym roku, w trakcie bankietu wieńczącego TOP, odbyła się aukcja charytatywna na rzecz Patryka dziecka brydżystów. Więcej o chorym dziecku i licytacji pod linkiem.<br />
Tutaj będziemy publikować listę przedmiotów, które przygotowujemy na licytację. Część będziemy licytować na głównej aukcji podczas bankietu, a resztę na Allegro lub ForumBridge.pl<br />
Listę otwierały gadżety z &#8230;..</i><br />
A pod spodem doczytałam: J<i>eżeli ktoś posiada ciekawe przedmioty i chciałby pomóc w akcji pomocy dla Patryka, to zapraszamy:</i><br />
<br />
Pomyślałam sobie, że cel szczytny. Co prawda nie mam dostępu do jakiegoś supergadżetu, ale mogę go stworzyć własnymi rękami. Otóż posiadam wymierającą już umiejętność haftu. Mam parę wyhaftowanych obrazów, a z okazji pewnych konkursów na Forum popełniłam też dwie koszulki z wyhaftowanym napisem Forumbridge.pl i LOGO Forum. Trafiły one do ówczesnych laureatów: Lutka i Mundiego82. <br />
Ale czy to się nada?<br />
Pomailowałam z Mariuszem i z Marcinem. Powiedzieli, zrób. Zobaczymy, może się przyda.<br />
<br />
Drogą kupna nabyłam biały T-shirt rozmiar XXL, bo taki będzie pasował na każdego.<br />
Wydrukowałam napis i Logo ze strony Forum i prymitywną metodą za pomocą kalki ołówkowej i długopisu przeniosłam obraz z papieru na materiał.<br />
Granatową muliną (rozdzielaną po dwie nitki) ściegiem łańcuszek poprowadziłam kontury napisu i pika. Dzieło gotowe. <br />
<br />
Trzeba je było jeszcze dostarczyć do Przypek. Tu posłużyłam się wykorzystywaną już przez mnie metodą &#8222;łańcuszek ludzi dobrej woli&#8221;.<br />
Do Lutka szło tak: W Stargardzie pani w Hotelu przetrzymała paczuszkę do czasu wyjazdu Pająka, by mu to wręczać w momencie opuszczania miejsca zamieszkania (żeby nie zapomniał). Stasiu zawiózł do Starachowic, a tam jakimś umyślnym podał do Lutka. Doszło.<br />
Tu droga była krótsza. W Warszawie na MP Kobiet dałam Kalbarowi do plecaka, a on miał zabrać na TOP-a.<br />
Właściwie koszulka z napisem to drobiazg o walorze symbolicznym i pamiątkowym raczej, ale ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka.<br />
<br />
Weekend spędzałam poza domem bez internetu (wyobraźcie sobie, że tak można).<br />
W sobotę wieczorem dopadła mnie jakaś wiosenna chandra i położyłam się spać jak niemowlę koło 22. Pajęczynę otulającego mnie snu przerwał długi kilkukrotnie powtarzający się dzwonek telefonu. <br />
W ciemnościach wyciągnęłam rękę po aparat i nie patrząc kto dzwoni nieprzytomnym zapewne głosem zdołałam wydusić krótkie a zarazem pytające: Tak?<br />
<br />
- Słyszysz, licytują koszulkę od Ciebie, już jest 720!. &#8211; Entuzjazm jaki bił od mojego rozmówcy spowodował, że przyjęłam pozycję siedzącą i zapaliłam światło. Spojrzałam na ekran. To Kalbar wpadł na pomysł, żebym i ja mimo dzielącej nas odległości miała okazję posłuchać i odetchnąć atmosferą Przypek.<br />
<br />
Mówię wam, Łukasz Brede był wspaniały. Świetna aktorska kreacja. Odpowiednie modulowanie głosu i stopniowanie napięcia. Podejrzewam, że może i wymowne spojrzenia mające na celu zmobilizowanie uczestników. Zabawne też było podwyższanie licytowanej kwoty wg zapisów brydżowych. I tak 720 skoczyło na 750, potem był Bałwanek, a potem 880 bo tak też czasem stoi w protokole. Nie słyszałam oczywiście wszystkiego. Aparat telefoniczny to tylko aparat, ale to co słyszałam było bardzo emocjonujące. Sen odszedł mnie gdzieś daleko. Byłam w Przypkach. Co chwilę Łukasz K upewniał się czy mamy łączność i dopowiadał, jak wygląda aktualna sytuacja. <br />
Z tego co zrozumiałam ostatecznie koszulkę wylicytowano za kolejny zapis brydżowy 1190, a za co tak się płaci, policzcie sobie sami (np. popartyjne 4 pik z kontrą + dwie nadróbki).<br />
<br />
Było mi ogromnie miło, że mogłam jakoś wspomóc całą akcję, dziękuję tym, którzy w szczytnym celu licytowali przygotowany przeze mnie drobiazg, dziękuję temu, który wygrał licytację, dziękuję Łukaszom, jednemu za licytację, drugiemu za połączenie. Niniejszym deklaruję, że przygotuję również gadżet na przyszłoroczną aukcję i będzie to niepowtarzalny egzemplarz odautorski.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>Isia</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?359-Łańcuszek-i-koszulka</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Przesyłka do Danuty P.</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?358-Przesyłka-do-Danuty-P.</link>
			<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 17:55:37 GMT</pubDate>
			<description>Wyjęłam dzisiaj ze skrzynki list do Danuty P. Na kopercie widniała informacja, że osoba ta jest zaproszona na bezpłatne badanie słuchu. 
Nie byłoby w...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Wyjęłam dzisiaj ze skrzynki list do Danuty P. Na kopercie widniała informacja, że osoba ta jest zaproszona na bezpłatne badanie słuchu.<br />
Nie byłoby w tym nic dziwnego, pomyłki się zdarzają, ale adres był prawidłowy. Moja ulica i mój dom. <br />
<br />
Przeszukałam budynek od strychu po dach w poszukiwaniu nieznanego mi lokatora, ale nikogo nie było. <br />
<br />
Przepytałam znanych mi osobiście współlokatorów: aktualny syn i były mąż - żaden się nie przyznał do takiej znajomości.<br />
<br />
<font color="#800080">Tu wycieczka  w przeszłość:<br />
Do tej pory Poczta Polska molestowała mnie przesyłkami do Państwa CH. Z wiadomych sobie powodów miejscowość Krępę (3 km od Słupska) przyłączono w ramach oszczędności do słupskiego kodu pocztowego. To, że ulice i adresy się powtarzają, nikomu z decydentów nie przeszkadzało. <br />
<br />
I w ten sposób Państwo Ch mają przyjemność mieszkać pod tym samym adresem w Krępie, co ja w Słupsku, a ja mam przyjemność lub wściekłość odbierać kierowane do nich przesyłki - czasem bardzo ważne, np. decyzję o przyznaniu emerytury czy odznaczenia. Jakieś powiadomienia z banku, może PINn i Kartę kredytową :topor:<br />
<br />
Czy oni dostają moje? Chyba nie, bo ja mieszkam 300 metrów od urzędu, a oni te 3 km dalej. <br />
<br />
Przy okazji uwaga dla niezorientowanych. Taki niewłaściwie dostarczony do waszej skrzynki list, nie wystarczy powiesić na skrzynce z podkreślonym na czerwono lub dopisanym słowem ZWROT (w moim przypadku KRĘPA) i paroma wykrzyknikami. Najlepiej dostarczyć go w zębach do punktu pocztowego, odczekać swoje w kolejce i oddać panience z okienka, a [MODy], które się cisną na usta, nawet nie bardzo jest komu przekazać, bo oni mają swoje procedury. A listonosz, co dwa tygodnie inny, kompletnie nie wie kto gdzie mieszka. Nawet dodana czasem nazwa miejscowości Krępa nie przeszkadzała poczcie w dostarczaniu tych listów do mnie. A jak coś szło z Warszawy, to przesyłkę w skrzynce miałam jak w banku. Dla nich Krępa nie istniała i już.<br />
<br />
Oczywiście, można taki list wrzucić w ogień kominka, zawsze trochę ogrzeje dom. Ale ja jestem z pokolenia, które na list czekało i ma do niego szacunek. Zawsze z pianą na ustach albo odnosiłam na pocztę, albo sama wręcz odwoziłam do państwa CH do Krępy</font><br />
<br />
Ale wróćmy do tej nowej interesującej przesyłki.<br />
Uznałam, że skoro dostarczono ją mi i na mój adres, to może poczta lepiej wie jak się nazywam?<br />
<br />
<font color="#008000">Tu kolejna wycieczka w przeszłość. Urząd Pocztowy, którego przedstawiciel parę razy w tygodniu przynosi mi różne listy, trzy miesiące temu napisał do mnie pismo zaadresowane <br />
Pani Tomczak Maria <br />
A w piśmie poprosił, abym skrzynkę oddawczą (zgadnijcie słoneczka co to?) umieściła na zewnętrznej stronie ogrodzenia. Nie wiem co zrobiła pani Tomczak. Ja na razie czekam.</font><br />
<br />
Próba zwrotu listu Poczcie Polskiej skazana była z góry na niepowodzenie.<br />
Jestem Danutą P?<br />
Rozerwałam kopertę. <br />
Co prawda słuch mam znakomity, ale może ktoś wie lepiej?<br />
<br />
Ku mojemu zdumieniu, była to 'babuszka&quot;.<br />
Mianowicie w środku koperty sugerującej zaproszenie na badanie lekarskie, była inna koperta, również zaadresowana do Danuty P, tym razem wymieniono inny słupski adres, w zupełnie innej dzielnicy. No i nadawca też był inny. Po lewej stronie widniała pieczątka jednego z agresywnie reklamujących się banków, co to ma kredyt za grosze, na każdą okazję i na wyciągnięcie ręki.<br />
<br />
Wczułam się w sytuację Danuty P i otworzyłam kolejną kopertę.<br />
W środku nie było kolejnego fałszywego tropu tylko zwykła reklamówka:<br />
Że aktualizują bazę klientów<br />
- ble, ble, ble  <br />
Że zapraszają z dowodem<br />
- ble, ble, ble  <br />
Że lepiej się na wizytę umówić telefonicznie<br />
- ble, ble, ble  <br />
<br />
I jeszcze sugerują wiosenne porządki.<br />
<br />
Zrobiłam porządek.<br />
Właśnie wrzuciłam list do kominka i patrzę jak zwijają się białe kartki w szare liście popiołu.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>Isia</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?358-Przesyłka-do-Danuty-P.</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Zjawisko na niebie</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?357-Zjawisko-na-niebie</link>
			<pubDate>Mon, 26 Mar 2012 21:35:27 GMT</pubDate>
			<description>Na początek link do paru zdjęć 
http://wiadomosci.wp.pl/gid,14354421,kat,355,title,Zjawiska-na-niebie,galeria.html 
Pooglądałam i przypomniało mi się...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Na początek link do paru zdjęć<br />
<a href="http://wiadomosci.wp.pl/gid,14354421,kat,355,title,Zjawiska-na-niebie,galeria.html" target="_blank">http://wiadomosci.wp.pl/gid,14354421...e,galeria.html</a><br />
Pooglądałam i przypomniało mi się zdarzenie z roku 1986?<br />
Była albo późna wiosna, albo wczesne lato.<br />
Pojechałam po pracy, koło szesnastej, ze swoimi dziećmi na działkę położoną na obrzeżu Słupska po zieloną pietruszkę i szczypiorek.<br />
Dzieci bawiły się na łączce a ja mocowałam się z kłódką do bramki.<br />
Podniosłam na chwile głowę i ku swojemu zdumieniu  zobaczyłam na niebie <br />
<br />
TRZY SŁOŃCA.<br />
<br />
Świeciły: jedno na wprost moich oczu, tam gdzie zwykle świeciło o tej porze, a dwa w jakiejś odległości po nieboskłonie - symetrycznie na prawo i lewo.<br />
<br />
Byłam trzeźwa i przez chwilę poczułam się dramatycznie.<br />
I idiotycznie.<br />
Zdaje się, że następuje koniec świata, a ja po ten szczypiorek?<br />
I jeszcze nie mogę otworzyć furtki...<br />
Kłódka ustąpiła pod naporem, weszliśmy na teren ogródków działkowych i chwilę później byliśmy u celu (nasza działka z kraja).<br />
Trzy Słońca nadal świeciły.<br />
Dzieci zachowywały się normalnie, biegając za jakiś motylem.<br />
Ziemia nie drżała, nie było słychać trąb (archanielskich), a ptaki (o proszę pani) śpiewały.<br />
 Czytuje się w literaturze, że tuż przed ZAGŁADĄ ptaki milkną.<br />
<br />
Może jeszcze pożyjemy?<br />
<br />
Zerwałam pęczek pietruszki i szczypiorku.<br />
Spojrzałam w górę.<br />
Na niebie już były widoczne tylko dwa Słońca.<br />
<br />
Środkowe i to z lewej. Po tym z prawej zostało tylko wspomnienie.<br />
Złoty pył.<br />
<br />
Zebraliśmy się do wyjścia.<br />
<br />
Podczas zamykania kłódki spojrzałam w górę.<br />
A tam świeciło to jedno tak dobrze znane słoneczko.<br />
<br />
Następnego dnia w pracy &quot;delikatnie&quot; podpytywałam koleżanki i kolegów. Prawie jak w czasach tow. Wiesława. Nikt nic nie słyszał i nikt nic nie widział.<br />
<br />
Mąż niedwuznacznie sugerował, że było dosyć ciepło i może padłam ofiarą delikatnego udaru słonecznego.<br />
<br />
Parę lat później przeczytałam w jakieś gazecie popularno-naukowej<a href="http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/109361,trzy-slonca-na-wieczornym-niebie" target="_blank"> o tym zjawisku </a><br />
<br />
Podetknęłam artykuł domownikom.<br />
<br />
Chyba nie bardzo mi uwierzyli.<br />
<br />
Czasem o wieczornej porze nucę piosenkę Maryli<br />
<br />
<i><font color="#008000">&quot;Ale szum, ale tłum<br />
Czarna noc, biały rum<br />
Złote stosy pomarańczy.<br />
Dudni dom, dana da<br />
Jak zabawa to zaba...<br />
I wariatka dzisiaj tańczy 	<br />
<br />
Kto tu wlazł ten tu pan<br />
Jeszcze łyk, jeszcze dzban<br />
I dzieciaków nikt nie niańczy<br />
Każdy ma na cos chęć<br />
Bo zabawa jest na piec<br />
I wariatka jeszcze tańczy 	<br />
<br />
Szalona wiruje chusta<br />
Szalone wirują usta<br />
Ot kaczałka, wariatka, ech!<br />
Nie patrzy do lustra 	 <br />
<br />
Czerwona na niej sukienka<br />
Czerwona w sercu udręka<br />
Ot kaczałka, wariatka, ech!<br />
Przed lasem nie klęka.<br />
<br />
Wódka już jeży włos<br />
Ej do bab, ej do kas<br />
Kto powiedział, ze wystarczy<br />
Jeden już nie chce żyć<br />
Na ostatek prosi pić<br />
I wariatka jeszcze tańczy<br />
<br />
Taka babę na stos<br />
Na co jej durny los<br />
Dajcie chłopcy ten kagańczyk<br />
Warkocz jej plonie już<br />
Dookoła zloty kurz<br />
I wariatka jeszcze tańczy&quot;<br />
	</font></i></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>Isia</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?357-Zjawisko-na-niebie</guid>
		</item>
		<item>
			<title>nowi adepci</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?356-nowi-adepci</link>
			<pubDate>Wed, 21 Mar 2012 17:54:38 GMT</pubDate>
			<description>tak sobie pomyślałem, że czas na nabór nowych adeptów do klanu POPIS, może być parka, mogą indywidualni. warunek jest taki, że nie jest to system dla...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">tak sobie pomyślałem, że czas na nabór nowych adeptów do klanu POPIS, może być parka, mogą indywidualni. warunek jest taki, że nie jest to system dla początkujących w licytacji graczy. a że wieczorkami grywam zawsze parę rodanek na dobranoc (ale parę...), to mogę w klanie.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>01smok</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?356-nowi-adepci</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Brydżowe pocztówki ze Szczyrku</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?355-Brydżowe-pocztówki-ze-Szczyrku</link>
			<pubDate>Mon, 19 Mar 2012 10:54:49 GMT</pubDate>
			<description>Pocztówka nr 1 
Najtrudniejsza przebitka świata. 
Turniej na maksy, rozdanie 26 (http://bsbs.pl/wyniki/Marzec/UMaxy/p26.html). 
Nie dość, że...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Pocztówka nr 1<br />
Najtrudniejsza przebitka świata.<br />
Turniej na maksy, <a href="http://bsbs.pl/wyniki/Marzec/UMaxy/p26.html" target="_blank">rozdanie 26</a>.<br />
Nie dość, że dwunastoatutówka (zastanawialiśmy się, czy musimy teraz z partnerem koniecznie jakąś pięcioatutówkę zagrać, żeby wyrównać do średniej, ale zrezygnowaliśmy z pomysłu, bo to był turniej na maksy, nie na IMPy*), to jeszcze jedyny atut obrońców mógł wziąć przebitkę - i to w trzeciej lewie koloru bocznego!<br />
<br />
<br />
Pocztówka nr 2<br />
Wyścig o wpadkę.<br />
Cavendish, <a href="http://bsbs.pl/wyniki/Marzec/UI/p20.html" target="_blank">rozdanie 20</a>.<br />
Rozdanie w sumie wydawało się niezbyt interesujące (i nadal mi się takie wydaje, bo nawet kompletnie nie pamiętam, co się wydarzyło przy naszym stole), ale po paru godzinach grania rzut oka w protokół, w którym widnieją same wpadki na obie burty rozśmieszył mnie na tyle, żeby sobie zanotować jego numerek.<br />
<br />
<br />
Pocztówka nr 3<br />
Turniej teamów, rozdanie tasowane przy stole (ale rzetelnie, akurat pierwsze rozdanie rundy, więc tasowane własnoręcznie).<br />
<br />
<div class="cms_table"><table align="left" class="cms_table"><tr valign="top" class="cms_table_tr"><td class="cms_table_td"></td>
<td class="cms_table_td">!s AK10<br />
!h<br />
!d 10953<br />
!c ADW1054</td>
<td class="cms_table_td"></td>
</tr>
<tr valign="top" class="cms_table_tr"><td class="cms_table_td">!s D753<br />
!h KD10964<br />
!d<br />
!c 962</td>
<td class="cms_table_td">!3</td>
<td class="cms_table_td">!s 82<br />
!h 832<br />
!d AKDW872<br />
!c 3</td>
</tr>
<tr valign="top" class="cms_table_tr"><td class="cms_table_td"></td>
<td class="cms_table_td">!s W964<br />
!h AW74<br />
!d 64<br />
!c K87</td>
<td class="cms_table_td"></td>
</tr>
</table></div>
<br />
<br />
<br />
!top<br />
!nic !nic !nic !pas<br />
!2c !3c !pas !3nt<br />
!pas !pas ...?<br />
2!c = oba stare, min. 5-4<br />
<br />
E znalazł Lightnera...<br />
(Kronikarski obowiązek każe dodać, że rozgrywający nie pokusił się o impas damy pik.)<br />
<br />
---<br />
<br />
 * A, jak powszechnie wiadomo, jedynie w rozgrywkach na IMPy obowiązuje Check-lista Udanego Występu:<br />
 - wypuścić skontrowaną częściówkę<br />
 - postawić czterocyfrowy zapis w ataku<br />
 - zagrać pięcioatutówkę</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>mkl</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?355-Brydżowe-pocztówki-ze-Szczyrku</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Siódemka kier.</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?354-Siódemka-kier.</link>
			<pubDate>Sun, 18 Mar 2012 08:26:50 GMT</pubDate>
			<description>Znajomość z niektórymi osobami jest ważna. Podobnie ważny jest brak znajomości z niektórymi osobami, przynajmniej przez jakiś czas. Ale ważna jest...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Znajomość z niektórymi osobami jest ważna. Podobnie ważny jest brak znajomości z niektórymi osobami, przynajmniej przez jakiś czas. Ale ważna jest też znajomość pewnych osób - mimo, że brak znajomości pewnych osób już nie jest dobry. Tak też było tym razem.<br />
Było to już wprawdzie kilka dni temu, ale ponieważ wczoraj zostało przywołane, to znaczy, że być może będzie przywołane jeszcze raz, a wtedy ani nikt nie będzie wiedział, ani może nawet pamiętał, o co chodziło.<br />
Turniej, jakich wiele, rozdanie jakich wiele - ale za to barometr. Na maksy, bo inne turnieje są bez sensu i nie należy ich grać i należy przekonywać organizatorów, żeby ich nie robili! Ręka też jakich wiele...<br />
<br />
!s  7 6<br />
!h  A K Q 10 8 7<br />
!d  A K 8<br />
!c  8 3<br />
<br />
Idzie raczej mocno średnio, choć w pierwszym (z trzech)  rozdaniu rundy nie dość, że zgubiliśmy kiery 4:4 na rzecz 3!nt, gdzie w karach mieliśmy Jxxx do xx, a oni zaczynali z akademii (za waletem), to jeszcze okazało się, że oni również mieli swoją czwórkę kierów (ale tylko do czasu, bo akademia karo była zła!) i jeszcze nie wzięli w międzyczasie asa. Tak więc można się było spodziewać, że wynik się odrobinę poprawi.<br />
<br />
Przyszło zatem i drugie rozdanie w rundzie - kartę już napisałem, założeń jeszcze nie, ale były mało korzystne.<br />
Na razie pobiegło<br />
<br />
!pas !1s <br />
<br />
Pewnie większość z Was licytuje oczywiste 2!h, inna większość oczywistą kontrę, a jeszcze inna - oczywiste 3!s, 4!h czy coś innego. Ja akurat byłem z tej drugiej większości, więc postanowiłem objaśniać, a dalej już wszystko było zdeterminowane. Pewnie część z Was myśli, jaka jest bardzo przebiegła po tytule tego artykułu, który robi się zdecydowanie przydługi, że graliśmy 7!h - ale nic bardziej mylnego, drodzy czytelnicy, hyhy!!!<br />
<br />
!pas !1s !x !1nt (z fitem)<br />
!2c !2s !3h<br />
<br />
Tak jak można się było spodziewać, byliśmy w pozycji objaśnienia się, jednak tak, jak się nie można było spodziewać, teraz nastąpiła kontra i rzeczywista weryfikacja jakości objaśniaka. Gdybyśmy byli zawodnikiem z lewej i gralibyśmy 3!nt w meczu, to liczylibyśmy, że weźmiemy 9 lew (mimo, że mamy ich tylko 8, albo nawet mniej) zanim oni wezmą swoich 11 i nie oddamy 2300 przed partią (a może tylko 1700 - trzeba by spojrzeć w zeszłoroczne protokóły 3 ligi).<br />
Tymczasem zawodnik z lewej siedzi dalej z lewej, za to dziadek (swoją drogą to mówią, że żart powtórzony kilka razy robi się wreszcie śmieszny, ale przyrównanie dziadka do babci jest żenujące nawet po razie numer milion, jednak większość dziadów chyba nie pamięta, że użyła go najdalej w poprzedniej rundzie - musiałem to napisać, bo może ktoś przeczyta i będzie przez to mniej żenujący od Karolka) pojawia się taki:<br />
<br />
!s  J 9 5<br />
!h  6<br />
!d  J 6 5 2<br />
!c  K 10 7 6 5<br />
<br />
Żeby się łatwiej czytało (ale jak ktoś dotarł tutaj, to już na pewno jest głęboko w klimacie rozdania!), przypomnienie naszej wspaniałej, objaśniającej się karty.<br />
<br />
!s  7 6<br />
!h  A K Q 10 8 7<br />
!d  A K 8<br />
!c  8 3<br />
<br />
Czarna, jak to mówią, rozpacz. Jak murzyn, który jest czarny i wszystkie inne opowieści pana R. Ale jest plan. Każdy z Was go na pewno wymyślił już w tym momencie. Oczywiście, wyjdą 3 razy w pika więc przebijemy siódemką kier. Bardzo fajna opowieść, prawda? KOOOONIEC.<br />
<br />
Dla mniej bystrych dodam, że to jednak wcale nie był koniec, a plan był kompletnie inny. Metafizyczne rozważania z początku artykułu nie były napisane tylko dla metafizycznych rozważań. Mimo, że niosą one głęboką treść - potwierdzoną nawet wczoraj przez Pawła Gałązkę (&quot;obecność jest najważniejsza!&quot;) - to blog brydżowy nie jest miejscem na tego typu rozważania same w sobie. Wróćmy zatem do planu! Wyjdą 3 razy w pika i... Przebijemy !h7, powiedzą co bardziej chcący być śmieszni, jednocześnie najczęściej będący bystrzakami od 7!h.  Rzeczywiście, hyhy. Nie, nie, nie.<br />
<br />
Rzeczywistość jednak weryfikuje wszystkie plany, których nie należy robić aż w tak głębokim stopniu (jako że jesteśmy trochę przy metafizycznych rozważaniach należy to powiedzieć niektórym sublokatorkom, już nie substytutkom). W tym przypadku również wydarzyły się rzeczy, które nie śniły się filozofom. <br />
<br />
Bo oni wcale nie wyszli trzeci raz w pika. Wzięli AK i nie wyszli. [MOD] wie, jaka idea przyświecała partnerowi naszego lewego bohatera. Może bał się wyrobienia trefli wszelakich. Może to nawet niegłupie było, kto wie... Bo wyszedł w małe karo. Tu się pojawiają sprzeczne zeznania. Mianowicie dowiedziałem się, że tutaj nastąpiło bardzo szybkie dołożenie małego kara. Tymczasem wydawało mi się, że wcale nie było szybkie, bo zajęło mniej więcej sekundę, a to jest dziesięciokrotnie dłuższy czas od przeciętnej analizy, którą jestem w stanie przeprowadzić przy stole. Może nawet to nie jest takie bardzo sprzeczne, bo szybkość weryfikowała kobieta, w dodatku tylko kibicująca - ale chyba też nikt specjalnie się temu nie sprzeciwiał. Historia zresztą bierze się stąd, że wczoraj właśnie owa kobieta grała z kimś, z kim grałem owego dnia i pojawił się odrobinę podobny motyw, z tą samą kartą - więc obaj wybuchliśmy: &quot;siódemka kier!&quot;, po czym już nie było problemu w rozdaniu, bo się okazało: &quot;a, to Ty też wiesz o co chodzi!&quot;. &quot;No tak, byłam i kibicowałam, nawet się pokłóciliśmy&quot; (sorry za wywlekanie prywatnych brudów, ale czego nie robi się dla niesamowitej opowieści).<br />
<br />
I wszystko [MOD], jak to mówią. Nie dlatego, że wczoraj było wszystko wiadomo. Tylko dlatego, że jesteśmy w stole, wzięliśmy lewę, w dodatku pewnie as trefl stoi... Nici z planu, nici ze sztuczki. Bo jak ktoś się jeszcze nie domyślił, to planem miała być sztuczka.<br />
<br />
No trudno, ale to nie po to też w sumie mieliśmy taki genialny plan, żeby teraz z niego tak prosto rezygnować. Wzięliśmy, jak ktoś zapomniał, na J karo w stole i jesteśmy w stole. Żeby zrealizować sztuczkę, trzeba jednak być w ręku. Wcześniejsze &quot;Nie, nie, nie&quot; teraz równoważy &quot;Tak, tak, tak!&quot;. Tak, Misiu zróbmy to! Ukradnij komuś i ty, ja ukradnę! Gramy więc pika ze stołu i czym przebijamy? To jest bardzo ważny moment! Nie siódemką kier. Nie. Siódemka musi zostać jako iluzorycznie mała karta, ale jednocześnie odpowiednio duża! Przebijamy więc pika ósemką kier (hyhy)(albo dziesiątką, ale dziesiątka jeszcze może się przydać, jak by nasz bohater z lewej naprawdę miał na kontrę!) i chowamy tak szybko, żeby nikt nie zauważył, że zabiliśmy ósemką i wyszliśmy w siódemkę. O nie, zdradziłem wszystko :( No to chyba rzeczywisty koniec. <br />
<br />
Na już taki najbardziej rzeczywisty koniec takie coś, co powiedział jeden z zawodników średniego pokolenia do Henia Brzózki, który ma już grubo ponad 80 lat - wszystkim życzę, żeby w tym wieku jeszcze (już?) rozróżniali wysokość kart!<br />
&quot;No, Heniu, nie myślałeś, że jeszcze kiedyś będziesz miał okazję zagrać na Marksa!&quot;.<br />
<br />
Napisy końcowe, wyobrazić sobie klimat jak u Malanowskiego:<br />
Za 930 zawodnicy dostali 100%. <br />
W trzecim rozdaniu nie wzięli już jednak 100%, tylko 82.14 - i żyją z tym do dziś.<br />
W następnym odcinku...<br />
<br />
<br />
Jeszcze dorysuję protokół, żebyście nie myśleli, że to wszytko znowu było jakimś urojonym snem - nie. Dziś już otworzyłem okno na noc! Ci, co wiedzą, o co chodzi, to wiedzą - a reszta? To zależy, czy BB wyśle mi kiedyś mój sen z jeszcze bardziej metafizycznymi przemyśleniami!<br />
<br />
<a href="http://warsbrydz.pl/wyniki/wob/WB120315/WB120315016.html" target="_blank">http://warsbrydz.pl/wyniki/wob/WB120...120315016.html</a></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>Łukasz</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?354-Siódemka-kier.</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Raport z Meczu Francja - Polska</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?351-Raport-z-Meczu-Francja-Polska</link>
			<pubDate>Thu, 08 Mar 2012 14:49:04 GMT</pubDate>
			<description><![CDATA[<iframe class="scribd_iframe_embed"...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore"><iframe class="scribd_iframe_embed" src="http://www.scribd.com/embeds/84491058/content?start_page=1&amp;view_mode=list&amp;access_key=key-w5keirr2o1zadksaxsh" data-auto-height="true" data-aspect-ratio="0.707514450867052" id="doc_419" frameborder="0" height="600" scrolling="no" width="100%"></iframe></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>snetram</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?351-Raport-z-Meczu-Francja-Polska</guid>
		</item>
		<item>
			<title>POPIS i II liga</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?350-POPIS-i-II-liga</link>
			<pubDate>Sun, 04 Mar 2012 13:14:56 GMT</pubDate>
			<description>mało POPIS grał w II lidze, ale w meczu o awans do I ligi grał! i chwała mu za to. grał też mini-popis* przez większość sezonu i chyba też nie...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">mało POPIS grał w II lidze, ale w meczu o awans do I ligi grał! i chwała mu za to. grał też mini-popis* przez większość sezonu i chyba też nie przeszkadzał.<br />
<br />
gratuluję jako kapitan :) grupie moich przyjaciół i awansu i emocji.<br />
<br />
warto napisać, że team do szóstki awansował, dlatego, że team wyżej ciągle łapał kary, z szóstego miejsca na czwarte awansowali w ostatnim meczu odrabiając tony vałpów strat.<br />
<br />
dzięki więc dla: Cathy, Ewa jednej i drugiej, te dziewczyny to opoka tego teamu, dzięki dla Janka i Zdzicha, grali dużo, walczyli zdobyli dużo cennych punktów, dzięki dla Olesia wspomógł nas z Marcinem w jednym zjeździe, a Marcin zagrał play-off i był jego najsilniejszym punktem, dzięki dla Jacka, który po kilkunastu latach niegrania w brydża postawił z Pawłem po 20 impów w dwu połówkach, aby w tej kluczowej zdobyć najważniejsze impy i pozwolić zagrać nam play-off<br />
<br />
udało się pobawić, znaleźć trochę czasu, sam obiecuję więcej go wygospodarować w przyszłym sezonie....</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>01smok</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?350-POPIS-i-II-liga</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Kadra schoolsów oczyszczona</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?349-Kadra-schoolsów-oczyszczona</link>
			<pubDate>Thu, 01 Mar 2012 16:56:00 GMT</pubDate>
			<description>---Cytat (Orginał przez Isia)--- 
I jeszcze koziołki się bodą, a to bardzo ważne. 
Bo schoolsy jak te ... 
---Koniec Cytatu--- 
 
---Cytat (Orginał...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore"><div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=117159#post117159" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">I jeszcze koziołki się bodą, a to bardzo ważne.<br />
Bo schoolsy jak te ...</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>jess</strong>
					<a href="showthread.php?p=117626#post117626" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Wśród Warszawskich sędziów to na zachodzie ceniony jest tylko Łukasz Kalbarczyk.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=117627#post117627" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Lizus, lizus :p<br />
A zaświadczenie z pieczątką wystawisz?</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=117696#post117696" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Za zwrócenie uwagi na błąd, to plus się należy.<br />
Dziękujemy Stanisławie, bo dużo pożytecznego wniosłeś w tym wątku.<br />
Popracuj jeszcze trochę nad przyklejaniem przecinków i kropek, a będzie fajnie.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=117754#post117754" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">A jak myślisz Lutku. <br />
Skąd pomysły, żeby te kadrę najlepiej na BBO we własnym fotelu zagrać.<br />
Bo to pokolenie informatyczne i delikatne.<br />
To nowe idzie.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=118499#post118499" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Pełen Wersal i tak ma być:)</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=118519#post118519" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Długo tak możecie?<br />
Kargul, podejdźże no do płota jako i ja podchodzę.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Piotr Dybicz</strong>
					<a href="showthread.php?p=120478#post120478" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Ten post najlepiej oddaje,że o sukces może być naprawdę trudno. Jeśli czołowy zawodnik reprezentacji juniorów młodszych na dzień dobry pozwala sobie głośno krytykować swoich potencjalnych kolegów z teamu to brak mi słów ale widocznie w obecnym metroseksualnym społeczeństwie takie <b>damskie zachowania </b>są już na porządku dziennym.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=118519#post118519" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Piotrze, mógłbyś podać definicję tego wytłuszczonego zwrotu:(<br />
Jestem bliska ...</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=120495#post120495" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Oj Piotrek. Grabisz sobie.<br />
A panowie grający w naszych reprezentacjach, to niby sobie zawsze miód z dzióbków spijali?<br />
A jeden przed drugim to nie mógł się kolegów nachwalić jak ślicznie wszyscy grali:topor:<br />
Czasem nawet te opinie jakoś przeciekały do wiadomości szaraków.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=120518#post120518" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Ktos musi rano obudzić dzieciaki.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=121481#post121481" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">I lata lecą szybciutko, ani się obejrzysz jak przejdziesz do seniorów:)</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=121779#post121779" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Ściana.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=121783#post121783" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Przypominają mi się czasy ZMP.<br />
Ale może złoży samokrytykę, przed Egzekutywą?</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=122874#post122874" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Poziom merytoryczny tej dyskusji zbliżony jest do poziomu tzw. magla o ile wam droga młodzieży jeszcze to pojęcie cokolwiek mówi?<br />
Jeśli nie, to sobie pogooglajcie, albo zapytajcie rodziców.<br />
<br />
Zamiast dyskusji o ciekawych rozdaniach lub problemach, przed jakimi stanęli gracze, jakieś publiczne wypominki:<br />
- kto? ile? czego? kiedy wypił, albo może mógł wypić,<br />
- kto jak wyszedł na zdjęciu,<br />
- jestem dobry, a tamten lepszy lub gorszy, godny lub niegodny - piszą inni.<br />
<br />
Czytać mi się tego nie chce, a moderować tym bardziej.<br />
Może to i śmieszne jest, ale jakoś tego nie chwytam.</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=122996#post122996" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">pucio jest na nartach i nie ma czasu wczytywać się krynicę waszych mądrości i jazdy po bandzie.<br />
Ale ogólnie zjawisko używania wulgaryzmów i kiepskiej polszczyzny (podszywającej się pod gwarę*) oceniliśmy wspólnie jako próbę sił:na ile administracja pozwoli pisać co podejdzie pod palce w komputerze.<br />
Celuje w tym wychowywane bezstresowo pokolenie, któremu mamusia i tatuś zawsze pozwalali na wszystko.<br />
Faktem stało się uformowanie czegoś w rodzaju Młodzieżówki Forumowej.<br />
Może trzeba będzie oznakować subforum &quot;Brydż młodzieżowy&quot; tak jak pewne strony napisem &quot;wchodzisz na własne ryzyko, za treści tam umieszczane administracja nie bierze odpowiedzialności&quot;.<br />
<br />
Dobrze, że piszecie i jesteście aktywni, szkoda ze poszło to w kierunku głupawych dowcipasów.<br />
Niektóre teksty i podteksty są do odczytania tylko w hermetycznym kręgu U-20:).<br />
I jak ktoś z zewnątrz, mający zadecydować czy dać kasę na młodzieżówkę, czy nie, natrafi na ten wątek, to sobie pomyśli: szkoda pieniędzy.<br />
<br />
PS Jak ktoś pisze wszystko gwarą, to rozumiem. Ale jak wybiera z gwary słowa które mogą być różnie odbierane, po to żeby uzyskać pewien efekt, to już nie jest gwara. To jest ...</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=123004#post123004" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Ależ nie masz mnie za co przepraszać.<br />
Masz prawo do swojej opinii i na dodatek nie użyłeś żadnego gwarowego słowa :topor:<br />
<br />
PS. poprawiłam tam, ale tu nie:)<br />
przecież pisząc post scriptum chyba nie piszę po polsku?</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<div class="bbcode_postedby">
					<img src="images/misc/quote_icon.png" alt="Cytat" /> Napisane przez <strong>Isia</strong>
					<a href="showthread.php?p=123079#post123079" rel="nofollow"><img class="inlineimg" src="images/buttons/viewpost-right.png" alt="Zobacz post" /></a>
				</div>
				<div class="message">Słuchać hadko - mówił kolega z okolic mości Zagłoby.<br />
Pogooglajcie, drogie dzieci:)</div>
			
		</div>
	</div>
</div> <font color="#800080">Dopisek MODa: Już nic, już czysto:)</font></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>Isia</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?349-Kadra-schoolsów-oczyszczona</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Psychologia to nauka a nie czary (zupełnie nie o brydżu)</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?348-Psychologia-to-nauka-a-nie-czary-(zupełnie-nie-o-brydżu)</link>
			<pubDate>Sun, 26 Feb 2012 16:35:12 GMT</pubDate>
			<description>Ponad stu naukowców,  psychologów-praktyków i studentów rozpoczyna w poniedziałek 27 lutego  czterodniowy protest przeciwko stosowaniu szkodliwych...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Ponad stu naukowców,  psychologów-praktyków i studentów rozpoczyna w poniedziałek 27 lutego  czterodniowy protest przeciwko stosowaniu szkodliwych testów przez  psychologów sądowych i klinicznych.<br />
<br />
  <br />
 Akcja dotyczy przede wszystkim  testu Rorschacha. Osobie badanej tym testem pokazywane są atramentowe  plamy, po czym badany mówi o swoich skojarzeniach. Następnie psycholog  stawia diagnozę dotyczącą stanu psychicznego pacjenta i jego cech  osobowości. <br />
  <br />
 Przerażające jest to, że takie  wątpliwe diagnozy decydują o wyrokach sądowych na przykład o decyzjach  dotyczących opieki nad dzieckiem czy otrzymaniu pracy. Nierzadko zdarza  się, że w wyniku takiego badania ludzie bywają oskarżani o molestowanie  seksualnie dzieci, a nawet trafiają do więzienia. A przecież test  Rorschacha ma wartość niewiele większą od wróżenia z fusów. Bo nie da  się ocenić osobowości człowieka na podstawie jego skojarzeń po  obejrzeniu kilku kleksów. <br />
  <br />
 W ramach akcji na największych  polskich uczelniach, w poradniach psychologicznych i w księgarniach  uczestnicy pojawią się w koszulkach z napisem &#8222;Psychologia to nauka, nie  czary&#8221;. Kulminacyjnym dniem będzie czwartek (01 marca), kiedy to  studenci będą zbierać podpisy pod listem protestacyjnym do Polskiego  Towarzystwa Psychologicznego. Będzie można też &#8222;przebadać&#8221; się testem  Rorschacha i innymi testami projekcyjnymi. Protest będzie się odbywał  między innymi w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie i we  Wrocławiu, na Uniwersytetach Łódzkim, Warszawskim i Wrocławskim. <br />
  <br />
 Już wcześniej w anglojęzycznej  Wikipedii kanadyjski lekarz James Heilman opublikował cały test wraz z  typowymi odpowiedziami.  Test, który jest powszechnie dostępny, nie  powinien być stosowany, dlatego polscy uczestnicy protestu również  opublikują test w internecie (także w polskojęzycznej Wikipedii).<br />
  <br />
 Akcję organizuje <a href="http://www.sceptycy.org/" target="_blank">Klub Sceptyków Polskich</a>;  wspierają ją m.in. prof. Dariusz Doliński, prof. Grzegorz Sędek (SWPS),  prof. Ryszard Stachowski (Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu),  prof. Eleonora Bielawska-Batorowicz (Uniwersytet Łódzki), portal  Racjonalista.pl., stowarzyszenie Stop Manipulacji, portal Psychologia  Społeczna, Stowarzyszenie Ateistyczne, stowarzyszenie Empiria i wiele  innych.<br />
<br />
Całość: <a href="http://tomaszwitkowski.pl/" target="_blank">http://tomaszwitkowski.pl/</a></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>obatalFH</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?348-Psychologia-to-nauka-a-nie-czary-(zupełnie-nie-o-brydżu)</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Interwencja pedagogiczna</title>
			<link>http://www.forumbridge.pl/entry.php?347-Interwencja-pedagogiczna</link>
			<pubDate>Tue, 14 Feb 2012 12:21:14 GMT</pubDate>
			<description>W restauracji Europejskiej przy22 stolikach trwają zmagania w czwartej sesji I GPPP.  
Każdy z graczy stara się jak może, żeby wyrwać maxa, ale...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">W restauracji Europejskiej przy22 stolikach trwają zmagania w czwartej sesji I GPPP. <br />
Każdy z graczy stara się jak może, żeby wyrwać maxa, ale niestety słabości ciała i umysłu powodują, że wynik bywa odmienny od oczekiwanego. Czasem aby pomóc rozstrzygnąć, kto ma rację, wołany jest sędzia. <br />
<br />
Tym razem znany wam sędzia Isia (a zarazem wasz korespondent) wołany jest do stolika w kącie sali.<br />
<br />
Podchodzę, już po drodze notując w pamięci swoje pierwsze wrażenia i obserwacje:<br />
- rozdanie znajduje się gdzieś w środku rozgrywki,<br />
- rozgrywająca  siedzi rozluźniona,<br />
- potargany i lekko rozmarzony dziadek również nie ma podwyższonego ciśnienia,<br />
- obaj obrońcy są lekko podenerwowani.<br />
<br />
Staję przy stole pomiędzy dziadkiem a drugim obrońcą, bo akurat ten róg stołu jest mi dostępny.  <br />
Za chwilę okaże się, ze jest to pozycja kluczowa, bo tu się owo straszne nieszczęście wydarzyło. <br />
Pytam, kto wołał i na jaką okoliczność.<br />
<br />
Rozgrywająca mówi, że to panowie mają pewien problem związany z ostatnią, niezakończoną jeszcze lewą. <br />
II obrońca dołożył 10 kier a teraz chciałby tę kartę wycofać, na co ona raczej się nie zgadza.  <br />
Nie mogli dojść do porozumienia, więc sama zasugerowała, że ona się nie zna, ale może by po prostu wezwać sędziego. Przecież sędzia jest jest od tego. <br />
<br />
Prawie równocześnie siedzący koło mnie obrońca próbuje mi podetkać pod nos swoje karty mówiąc, że przecież w życiu by tak nie zagrał, bo to jest bezsensowne. No nikt by po prostu by tak nie zagrał i 10 kier trzeba zastąpić inną kartą (nie zostaje ona jeszcze na szczęście nazwana głośno, choć można się domyślać, że zawodnik ów jest właścicielem jakiegoś kiera starszego od damy).<br />
<br />
Uspokajam emocje, pouczam obrońcę, żeby starał się nie przekazywać nielegalnej informacji co do posiadanych przez siebie kart i proszę o dokładniejsze  wyjaśnienie, jaki był przebieg  zdarzenia.<br />
<br />
Ustalam następujące fakty. <br />
Grany jest kontrakt pikowy. <br />
Poprzednią lewę wziął obrońca (LHO rozgrywającej) i wyszedł w kiera. <br />
W stole leżały w tym kolorze karty: D 9 i 5, (drugi obrońca posiadał KW10, ale o tym na razie jeszcze nie wiemy, bo sędzia w takich przypadkach nie ogląda kart gracza).<br />
<br />
Wersja rozgrywającej: powiedziałam dama, mój zagrał damę, a ten pan dołożył 10 kier, którą za chwilę jak się zorientował, że w dziadku leży zagrana dama, chciał wycofać. Powiedziałam, że tak nie można, pan jednak chciałby zmienić zagraną przez siebie kartę i dlatego zawołaliśmy sędziego.<br />
<br />
Wersja dziadka: partnerka powiedziała dama, ja tak usłyszałem, a przecież siedzę najdalej, wyjąłem damę i umieściłem ją w pozycji zagranej, ten pan dodał 10 a potem koniecznie chce ją zmienić.<br />
<br />
Wersja I obrońcy: zagrałem kiera i pani powiedziała coś niewyraźnie, ja nie zrozumiałem, że to miała być dama. Może to była i dama, ale jakoś niewyraźnie i pewnie dlatego mój partner się pomylił.<br />
<br />
Wersja II obrońcy: mój partner zagrał w kiera, pani powiedziała coś niewyraźnie, nie patrzyłem co zagrano z dziadka, ale nie zrozumiałem, żeby to była dama. Nie spodziewałem się, że to będzie dama. No przecież jakbym wiedział, to bym zagrał inaczej. Każdy by inaczej zagrał.<br />
<br />
Sędzia kontynuuje śledztwo. Na razie wiemy, że dla obrońców słowo &#8222;dama&#8221; brzmiało niewyraźnie. Zadawane są pytania pomocnicze:<br />
<br />
Czy to słowo było podobne do słowa &#8211; dołóż? Nie - mówią obrońcy.<br />
Czy to słowo było podobne do słowa &#8211; piątka? Nie - mówią obrońcy.<br />
Czy to słowo było podobne do słowa &#8211; dziewiątka? Nie - mówią obrońcy.<br />
Do słowa dama też było niepodobne, bo to już ustaliliśmy na początku. <br />
Widocznie pani poleciła dołożyć &#8222;bulbę&#8221;:topor:<br />
<br />
Czas na decyzję sędziego.<br />
Ogłaszam werdykt. Panowie, wierzę wam, że nie zrozumieliście co zadysponowała rozgrywająca, ale w oparciu o zebrane dowody informuję, że bez żadnej wątpliwości zagrana została dama kier, a pan dołożył do niej 10. Jest to karta prawidłowo zagrana przez obrońcę i nie można jej zastąpić inną. <br />
<br />
Na przyszłość pouczam, że w razie jakichkolwiek wątpliwości zawsze warto upewnić się jakie karty zagrywane są w lewie. Szczególnie zagrywając kartę jako II obrońca sprawdzamy co zostało zagrane z dziadka, a w sytuacji, kiedy nie jesteśmy pewni co to było (czasem słyszymy co innego, a dziadek dokłada co innego) prosimy rozgrywającego, żeby sprecyzował, co zagrał.<br />
<br />
Wszystko jasne? To proszę grać dalej. Macie już mało czasu do zmiany.<br />
<br />
Wszyscy (strona rozgrywająca z zadowoleniem i ulgą, strona broniąca z lekką rezygnacją) zwrócili się w kierunku stołu i przyszedł czas na dołożenie do lewy karty z ręki rozgrywającej. <br />
<br />
Zgadnijcie co dołożyła?<br />
<div style="margin:20px; margin-top:5px"> <div class="quotetitle"> <b>Spoiler:</b> <input type="button" value="Pokaż" style="width:45px;font-size:10px;margin:0px;padding:0px;" onclick=" if (this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display!= '') { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display = ''; this.innerText = ''; this.value = 'Ukryj'; } else { this.parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display = 'none'; this.innerText = ''; this.value = 'Pokaż'; } " /> </div> <div class="quotecontent" style="display: none;"> przebiła atutem, bo miała już tylko atuty;) </div> </div><br />
<br />
I zrobiło się śmiesznie.<br />
<br />
Następnego dnia na śniadaniu rozgrywająca opowiada w towarzystwie tę anegdotę. <br />
<br />
I na koniec dodaje. Mnie było wszystko jedno i  tak przebijałam atutem, ale powiedziałam dama, mój zagrał tę damę, a tu przeciwnik najpierw dołożył 10 a potem chciał zmienić koniecznie na coś innego. <br />
<br />
To myślę sobie, powiem, żeby zawołali sędziego. Zobaczymy co się będzie działo.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>Isia</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.forumbridge.pl/entry.php?347-Interwencja-pedagogiczna</guid>
		</item>
	</channel>
</rss>

