Nie trzeba się nigdzie dobierać. Tajemnicą poliszynela jest, że po maturze znacząca większość wpychanych pracowicie do brydża juniorów, kończy tę zabawę. Dziewcząt - nawet ok.90%. Wystarczy choćby popatrzyć, ile studentek przystępuje do kadr juniorek (w młodszych kategoriach dziewczyny stanowiły niemal 40%). Studium też Związkowi nie jest do niczego potrzebne. Wystarczy, że przy brydżu pozostanie 8-10 najlepszych i sukcesy przyjdą same. Podobnie, jak było z bywszą reprezentacją juniorów, gdzie oprócz 10 multimedalistów była totalna pustka




Cytuj